środa, 10 sierpnia 2016

"Aleja Tajemnic" John Irving

tytuł: Aleja Tajemnic
autor: John Irving
tytuł oryginalny: Avenue of Mysteries
przełożyła: Magdalena Moltzan-Małkowska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
wydanie: Warszawa 2016
liczba stron: 509
Egzemplarz wypożyczony z biblioteki.
Zakładka znaleziona w książce.


Wśród bohaterów książki znajdziecie prostytutki, zakonników, cyrkowców, misjonarza, transwestytę, gejów, wierzących w Najświętszą Guadelupe i nienawidzących Najświętszej Panienki...


Jeśli jesteś zagorzałym katolikiem zdecydowanie nie jest to książka dla Ciebie.



W bibliotece zatrzymałam się przed regałem "literatura amerykańska". W pierwszej chwili przeszukiwałam półki w poszukiwaniu jakiegoś znajomego mi autora. Jednak mój wzrok ściągnęły białe okładki powieści Johna Irvinga (nigdy wcześniej nie spotkałam się z jego twórczością). Na półce stało ich kilka i nie wiedziałam, którą wybrać. Posłużyłam się swoją ulubioną taktyką wyboru: jeśli nie wiesz jaką książkę wybrać weź tę ze zwierzakiem na okładce... Więc wybrałam tę ze słodkim gekonem lamparcim.

Juan Diego to wiekowy pisarz, który wyrusza w samotną i niezwykłą podróż na Filipiny. Bohater doskonale lawiruje między teraźniejszością i wspomnieniami z lat młodzieńczych. Wyprawa staje się niezwykle intrygująca za sprawą dwóch niezwykłych kobiet - matki i córki, które wymiennie spółkują z Juanem. Z niewiadomych przyczyn, ten bezradny staruszek staje się obiektem ogromnego pożądania...

Nastoletni Juan mieszka wraz z siostrą na wysypisku w Oaxaca w Meksyku. Lupe jest telepatką, która potrafi czytać w myślach innych ludzi, bezbłędnie zna przeszłość każdego kto stanie jej na drodze.
Dzieci wychowują się z ojczymem - szefem wysypiska śmieci. Matka prawie wcale nie bywa w domu, za dnia sprząta u zakonników, a nocą wychodzi na ulicę...

Ciężko było mi się przebić przez kilka pierwszych stron, a to za sprawą wtrąceń i nazw w języku hiszpańskim. Języku, który jest dla mnie zupełnie obcy, zasłyszany jedynie z piosenek. Po kilku rozdziałach zwroty te stały się dla mnie czymś zupełnie naturalnym, a książka mimo swych potężnych rozmiarów niezwykle lekka i przyjemna w czytaniu.

Bardziej do gustu przypadły mi wspomnienia opisujące młodzieńcze lata Juana Diego. Uważam iż są o wiele ciekawsze od podróży na Filipiny. Losy dwójki niezwykłych dzieciaków są bardzo wciągające, często dramatyczne, a niekiedy bardzo zabawne. Momentami śmiałam się w głos.

Perypetie podróżnicze starego pisarza momentami mnie złościły. No niby co te dwie nimfomanki widzą w tym starym, niedołężnym dziadku? A może są jedynie jego wytworem wyobraźni? Halucynacją wywołaną przez mieszankę leków i viagry?

Z przyjemnością sięgnę po kolejne pozycje autora.

Uwaga! Książka może obrażać Twoje uczucia religijne.
Osobiście polecam.
Oceniam 4/6
*cytat z książki



"W każdym życiu przychodzi chwila, kiedy trzeba się zdecydować, gdzie twoje miejsce. W takiej chwili nikt cię nie trzyma - oznajmiła Dolores. - W takiej chwili wszyscy chodzą po niebie. Może wszystkie ważne decyzje zapadają bez siatki - stwierdziła Cud. - W każdym życiu nadchodzi chwila kiedy trzeba się puścić.*"



1 komentarz:

  1. Będę szukać jej w bibliotece. Już gdy miała swoją zapowiedź czy była na półkach w styczniu w empiku, miałam na nią ochotę. Może w końcu pojawi się w bibliotece? :)

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na konkurs! ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/07/pierwszy-blogowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią na temat przeczytanego postu.
Komentarze dodają mi kopa do dalszego blogowania, dobrze jest wiedzieć, że ktoś czyta...
Dziękuję serdecznie za poświęconą chwilę. Pozdrawiam.