tytuł: Aleja Tajemnicautor: John Irving
tytuł oryginalny: Avenue of Mysteries
przełożyła: Magdalena Moltzan-Małkowska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
wydanie: Warszawa 2016
liczba stron: 509
Egzemplarz wypożyczony z biblioteki.
Zakładka znaleziona w książce.
Wśród bohaterów książki znajdziecie prostytutki, zakonników, cyrkowców, misjonarza, transwestytę, gejów, wierzących w Najświętszą Guadelupe i nienawidzących Najświętszej Panienki...
Jeśli jesteś zagorzałym katolikiem zdecydowanie nie jest to książka dla Ciebie.
W bibliotece zatrzymałam się przed regałem "literatura amerykańska". W pierwszej chwili przeszukiwałam półki w poszukiwaniu jakiegoś znajomego mi autora. Jednak mój wzrok ściągnęły białe okładki powieści Johna Irvinga (nigdy wcześniej nie spotkałam się z jego twórczością). Na półce stało ich kilka i nie wiedziałam, którą wybrać. Posłużyłam się swoją ulubioną taktyką wyboru: jeśli nie wiesz jaką książkę wybrać weź tę ze zwierzakiem na okładce... Więc wybrałam tę ze słodkim gekonem lamparcim.
Juan Diego to wiekowy pisarz, który wyrusza w samotną i niezwykłą podróż na Filipiny. Bohater doskonale lawiruje między teraźniejszością i wspomnieniami z lat młodzieńczych. Wyprawa staje się niezwykle intrygująca za sprawą dwóch niezwykłych kobiet - matki i córki, które wymiennie spółkują z Juanem. Z niewiadomych przyczyn, ten bezradny staruszek staje się obiektem ogromnego pożądania...Nastoletni Juan mieszka wraz z siostrą na wysypisku w Oaxaca w Meksyku. Lupe jest telepatką, która potrafi czytać w myślach innych ludzi, bezbłędnie zna przeszłość każdego kto stanie jej na drodze.
Dzieci wychowują się z ojczymem - szefem wysypiska śmieci. Matka prawie wcale nie bywa w domu, za dnia sprząta u zakonników, a nocą wychodzi na ulicę...
Ciężko było mi się przebić przez kilka pierwszych stron, a to za sprawą wtrąceń i nazw w języku hiszpańskim. Języku, który jest dla mnie zupełnie obcy, zasłyszany jedynie z piosenek. Po kilku rozdziałach zwroty te stały się dla mnie czymś zupełnie naturalnym, a książka mimo swych potężnych rozmiarów niezwykle lekka i przyjemna w czytaniu.
Bardziej do gustu przypadły mi wspomnienia opisujące młodzieńcze lata Juana Diego. Uważam iż są o wiele ciekawsze od podróży na Filipiny. Losy dwójki niezwykłych dzieciaków są bardzo wciągające, często dramatyczne, a niekiedy bardzo zabawne. Momentami śmiałam się w głos.
Perypetie podróżnicze starego pisarza momentami mnie złościły. No niby co te dwie nimfomanki widzą w tym starym, niedołężnym dziadku? A może są jedynie jego wytworem wyobraźni? Halucynacją wywołaną przez mieszankę leków i viagry?
Z przyjemnością sięgnę po kolejne pozycje autora.
Uwaga! Książka może obrażać Twoje uczucia religijne.
Osobiście polecam.
Oceniam 4/6
*cytat z książki
"W każdym życiu przychodzi chwila, kiedy trzeba się zdecydować, gdzie twoje miejsce. W takiej chwili nikt cię nie trzyma - oznajmiła Dolores. - W takiej chwili wszyscy chodzą po niebie. Może wszystkie ważne decyzje zapadają bez siatki - stwierdziła Cud. - W każdym życiu nadchodzi chwila kiedy trzeba się puścić.*"


Będę szukać jej w bibliotece. Już gdy miała swoją zapowiedź czy była na półkach w styczniu w empiku, miałam na nią ochotę. Może w końcu pojawi się w bibliotece? :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na konkurs! ;)
http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/07/pierwszy-blogowy-konkurs.html